Opublikowano Dodaj komentarz

Życie w kolumbijskim trójkącie kawowym

Kiedy wylądowałam po raz pierwszy w Bogocie, na 2600 metrach nad poziomem morza, śladów kawy nie było tam wiele. Ani nikogo kto wyglądałby na plantatora kawy. Ani nawet samej uprawy. To chyba nie tutaj, pomyślałam. Jednak, wraz z przylotem do Manizales, które leży w tak zwanym kolumbijskim trójkącie kawowym, sceneria zaczęła się zmieniać.

To tutaj zobaczyłam, jak znamienna jest kultura wokół tak, wydawałoby się, normalnego produktu. Manizales i położona niedaleko niej maleńka miejscowość Chinchina, gdzie miałam przyjemność pracować, są właściwie jej kwintesencją. To tutaj rozgrywają się regularnie jedne z większych transakcji na tym rynku: eksporterzy handlujący ogromnymi ilościami kawy, stosy … Czytaj dalej!